
Opracowanie Grzegorz 'gsmok' Makarewicz
Wzmacniacz lampowy o nieznanym mi przeznaczeniu. Nie jest wykluczone, że jest to wzmacniacz, który był wykorzystywany w kinie. Przedstawiam obszerny zestaw fotografii. Może ktoś jest w stanie określić pochodzenie tego urządzenia*. Egzemplarz, który tu pokazuję był przez kogoś przerabiany. Te przeróbki na szczęście nie dotyczyły wnętrza. Pomalowana została obudowa (na kolor srebrny) oraz dorobiona płyta czołowa.

Zdjęcie oryginalnej płyty czołowej zamieściłem na paru fotografiach. Jest ona niestety mocno podniszczona bo była dosyć nieudolnie malowana. Na szczęście napisy na niej są wytłoczone więc można ją odrestaurować.
*[Już po napisaniu wstępu, w ramach którego poprosiłem o dane dotyczące tego wzmacniacza na Forum-Trioda Kolega OTLamp przekazał informacje, że jest to prawdopodobnie wzmacniacz od projektora filmowego Łódzkich Zakładów Kinotechnicznych. Sam wzmacniacz produkowała Bielawska Fabryka Wzmacniaczy Radiowych - Przedsiębiorstwo Państwowe Wyodrębnione T-5. Wzmacniacz miał oznaczenie KW8 i miał moc 8 W. Dziękuję OTLampowi za informację.]
A oto widok wzmacniacza. Całe urządzenie bazuje na bardzo solidnym chassis. Słowo solidne nie jest tu przesadą. Grubość materiału, z którego zostało wykonane sięga prawie jednego centymetra. Ma to swoje odzwierciedlenie w wadze wzmacniacza.

Do jednego z wolnych otworów w chassis włożona była karteczka z uwagami dotyczącymi obsady lamp elektronowych. Widać ją na poniższej fotografii.

A oto i zawartość karteczki (mam nadzieję, że jest w miarę czytelna). Oprócz obsady lamp elektronowych są na niej narysowane dwa kondensatory elektrolityczne, które widać na fotografiach wzmacniacza zrobionych od góry.

Na paru poniższych fotografiach zamieściłem widok oryginalnej płyty czołowej.

Na fotografiach widać, że pod farbą znajdują się wytłoczone oznaczenia funkcji elementów regulacyjnych. Tak, tak. Te jasne oznaczenia wyłaniające się spod farby to nie namalowane napisy ale delikatne wytłoczenia.





A teraz sam wzmacniacz w całek okazałości. Cały zestaw fotografii pokazujących jak wzmacniacz wygląda z różnych stron.

Na poniższej fotografii widać gniazdko do podłączenia kabla sieciowego. Potrzebny jest tu wtyk nazywany "żelazkowym" - prawdziwe retro. Młode pokolenie z pewnością tego nie pamięta, ale nazwa pochodzi od wtyku i kabla stosowanego w dawnych żelazkach do prasowania. Zważywszy na wysoką temperaturę były to naprawdę pancerne elementy bazujące na ceramice.




Rączka przykręcona z boku obudowy jest solidna ale jeśli chodzi o estetykę to najlepiej na nią nie patrzeć. Zastanawiam się także na czym polegała jej funkcjonalność. Czyżby była przeznaczona do noszenia wzmacniacza w podobny sposób jak się nosi walizki? Widziałem wiele konstrucji urządzeń z pojedynczym uchwytem umieszczonym niesymetrycznie z jednej strony. Były to jednak urządzenia przeznaczone do wsuwania i wyciągania za pomocą takiego uchwytu ze specjalnej dzielonej obudowy (szafy). Ten wzmacniacz nie wygląda na takie urządzenie. Ale to tylko moje subiektywne przypuszczenia.

Poniżej widoczna jest lampa elektronowa z osprzętem tłumiącym drgania. Takich "amortyzatorów" nie powstydziłby się pojazd Formuły 1. Widoczna jest tu również przykręcona tabliczka z oznaczeniem "FOTOKOMÓRKA". To ten właśnie element sugeruje, że wzmacniacz ma cos wspólnego z branżą kinową i służy do nagłaśniania podczas projekcji obrazów.

Amortyzująca gumowa "czapeczka" jest po prostu urocza.

Tutaj w powiększeniu widać odizolowaną od drgań lampę elektronową i tabliczkę informującą o fotokomórce. Popatrzcie ile trzeba było włożyć wysiłku, aby zrobić takie oznaczenie. Obecnie zastosowano by naklejkę (która by się szybko odkleiła). A tutaj? Tabliczka z wytłoczonym napisem przykręcona za pomocą dwóch śrubek, dla których trzeba było nagwintować otwory w chassis. Mnóstwo pracy. Inna sprawa, że wykonał ją przysłowiowy kowal.






Tabliczki z napisami "ADAPTER" i "WYJŚCIE" to podobne dzieła sztuki wzorniczej jak pokazana wcześniej tabliczka "FOTOKOMÓRKA".








A teraz fotografia jak wygląda wzmacniacz od spodu. Sądzę, że osłona nie jest oryginalna, chociaż mogę się mylić.

Po zdjęciu osłony oczom naszym ukazuje się wnętrze w całej okazałości. Naprawdę jest na co popatrzeć i popodziwiać. Dzieło sztuki wzorniczej z retro elementami elektronicznymi.

Był widok ogólny na całe wnętrze. Teraz kolej na szczegóły. Narobiłem fotografii ile się dało. Niektóre niewiele się różnią, ale szkoda mi było robić jakąś selekcję. Niektórych elementów (oczywiście chodzi głównie o kondensatory) od wielu lat w pokazanej formie (nawet przy zachowaniu zasad dzialania) już się nie produkuje. Ciekaw jestem czy młodsi adepci analogowej elektroniki są w stanie takie elementy prawidłowo zidentyfikować.



























I na koniec jeszcze raz widok od spodu w całej okazałości.

Opracowanie i fotografie: Grzegorz 'gsmok' Makarewicz
Polski (PL)
English (United Kingdom)